Lo znów poczuła, jak opada jej szczęka, ale tym razem nie miała ochoty rzucać w Vandera całym lasem. Prawie… prawie chciała go przytulić. Oczywiście tego nie zrobiła. Zamiast tego ukradkiem usiadła na własnych dłoniach, walcząc z niefortunną potrzebą wyciągnięcia ręki. — O.
— No właśnie, o — powiedział, unosząc głowę, by na nią spojrzeć. — I dlatego chciałem o tym wspomnieć. Wiem, że nie jesteśmy
















