— Co to *znaczy*, że byli anonimowi, Jarvis? — Vesper oparła dłonie na biurku i powoli wstała, a echa jej Wilczycy prześlizgnęły się przez jej bariery na tyle, by nawet ten głupi człowiek je wyczuł.
Jarvis odchylił się na krześle z szeroko otwartymi oczami, po raz pierwszy widząc dowód na istnienie drapieżnika czającego się pod skórą Vesper. Nigdy nie traciła kontroli nad swoją bestią – była n
















