Współrzędne zaprowadziły ich u podnóża pasma górskiego, około pięciu mil od obozowiska. Na pierwszy rzut oka w tej okolicy nie było niczego niezwykłego. Lasy były tu równie gęste, jak w pozostałej części puszczy, a brak wyraźnego szlaku potwierdzał ich teorię, że banici działali w małych grupach. Mniej osób gromadzących się w jednym czasie oznaczało mniejsze szanse na wykrycie ich aktywności.
















