– Wiesz, strasznie dużo gadasz, Riker. – Dante odchylił się w fotelu w udawanym geście obojętności, ale Vander, siedząc tuż obok, widział, jak mocno zaciska dłoń na piłeczce antystresowej. – Szkoda tylko, że najwyraźniej nie masz do dodania niczego istotnego.
Twarz Rikera wykrzywiła się w nieuzasadnionym poczuciu wyższości. – Tu znów się mylisz, książątko. Nigdy nie jest stratą tchu przypominanie
















