Lo pędziła przez las na potężnych łapach, depcząc po piętach drugiej Wilczycy. Las wiosną był piękny, ale gdy Nyssa przejmowała wodze, stawał się nieziemski.
Jej nozdrza rozszerzyły się, chłonąc tysiące niewidzialnych obrazów; rodzina wiewiórek świergotała nerwowo, obserwując z góry dwa Wilki, bezpiecznie ukryta w dziupli starego dębu, który nazywały domem.
Usłyszała łanię z młodym, ostrożnie
















