– Powinienem już iść – odwrócił się na pięcie i odszedł.
*Co to, do cholery, miało być!*
– Przepraszam bardzo! – krzyknęłam za nim, a wszyscy na sali zamarli na dźwięk mojego głosu.
Odwrócił się, patrząc na mnie z gniewnym wyrazem twarzy, ale nie miałam czasu się tym przejmować.
Ten mężczyzna powiedział do mnie do tej pory tylko jedno zdanie i ledwo wykrztusił miłe słowo. Miał być moim mate, a wzb
















