„Wszystko w porządku?” Wpadłam do Luki, gdy przeglądał księgi handlowe z ludźmi.
Podskoczył na krześle. „Oddech bogini!” sapnął. „Och, Luno, to tylko ty”, uspokoił się, gdy mnie zobaczył.
Zmrużyłam oczy i zmarszczyłam brwi.
„Przyszłam tylko sprawdzić, czy mój plan zmiany odbiorców naszych ziemniaków się powiódł. Nie ma powodu do strachu”. Obserwowałam go uważnie.
„Ja… hm, tak, udało się. Osiągnęli
















