Wzięliśmy kilka motocykli crossowych i przejechaliśmy wzdłuż granic ich terenu, rozlewając benzynę w miarę jazdy.
Chwyciłem kilka palników i zapałki. Gdy poczułem już tylko zapach benzyny, zapaliłem zapałkę i wszystko podpaliłem.
Po godzinie stałem na wzgórzu, obserwując płomienie sięgające nieba. Czułem stamtąd gorąco, jakbym stał tuż przy ognisku.
To ich solidnie osłabi. Jasne, rzucą się na nas
















