– Przyprowadźcie mi tego wilka – rozkazałem Bramowi.
– Nie! – przerwała mu, chwytając go za ramię. – Alfa przesłucha intruza, kiedy ten zostanie opatrzony i odzyska jasność umysłu.
– Sereno – westchnąłem, gładząc kciukami jej biodra.
– Krwawisz – spojrzała na mnie, cofając się. Jej policzek był umazany czerwienią; podszedłem bliżej, ujmując jej twarz w dłonie. – Chcę, żeby został ukarany.
– Zostan
















