— Matko, wiem, że uważasz mnie za okrutnego, ale to jest…
— Jeśli myślisz, że ja, jako twoja matka, w to uwierzę, to jesteś idiotą — ucięłam mu.
— Mamo, muszę chronić nasz lud.
— Chronisz siebie, nie kłam — skrzyżowałam ramiona. — Wiem, co tobą kieruje. Strach, który wypełza ci do płuc.
— Serena ma być moją Luną, ja…
Podniosłam rękę. — Serena ma być twoją żoną, a ty ją niszczysz. — Podeszłam do ni
















