*Dzień dobry*
Mimo dzielącej nas odległości trudno było nam ze sobą rozmawiać, bo nie mieliśmy w tym wprawy, ale każdego ranka udawało jej się dotrzeć swoim głosem do mojej głowy.
Zimne górskie powietrze szczypało mnie w policzki i nos. Sapnąłem i naciągnąłem kurtkę oraz buty, rozcierając ramiona i nogi, by przygotować kończyny na kolejny długi dzień tropienia i wspinaczki u podnóża góry.
Wataha B
















