Skończyłam jeść, a mama zasugerowała, żebyśmy poszły pomóc przy uprawach. Rośliny zaczynały kiełkować po zasiewie i wymagały nawożenia oraz plewienia.
Sia była raczej wojowniczką, a po kilku połamanych manekinach i jednym zniszczonym ringu treningowym, nie wolno nam było już razem trenować. Spędzałam więc ten czas sama ze swoimi myślami.
Postanowiłam zająć się obowiązkami i udawać, że wcale o nim
















