– Chcę, żeby nasi najlepsi tropiciele ruszyli tam wraz z oddziałem wojowników – rozkazałem Ashurowi, który skinął głową i poszedł przygotować ludzi, których miał na myśli.
– Mer, Emmeline, przemaglujcie tych wojowników z Watahy Potoku, aż nauczą się przyjmować ciosy – poleciłem im. – Soren jest dla nich o wiele za łagodny, by można ich było uznać za wojowników – wymruczałem.
Moja żona zachichotała
















