„Kochanie!” Lorelei podeszła i porwała mnie w ramiona. „Och!” spojrzała w dół na mój brzuch. „Mam nadzieję, że nie próbujesz tego ukrywać, bo czuję to od ciebie”.
Zarumieniłam się. „Tylko przez krótką chwilę”.
„Myślę, że to wspaniała wiadomość. Dobrze, że tu jestem, potrzebujesz kogoś, komu możesz zaufać”. Prychnęła i wniosła swoje torby do domu.
„Jak on się sprawuje?” zapytała mnie, rozgaszczając
















