– Wszystko w porządku? – Chwycił mnie za rękę, gładząc kciukiem moje kłykcie, gdy po kolacji wracaliśmy do domu.
– Zagroził twojemu życiu. Wiem, że okazujesz wspaniałomyślność – wzruszyłam ramionami.
– To nie oznacza, że to dla ciebie łatwe.
– Nie, ale to był krok za daleko. Nie mogę pozwolić, by tak się zachowywał wobec ciebie. Nie jako twoja żona – wiedziałam, że to, co zrobiliśmy, było słuszne,
















