Musiał się przemienić z powrotem, co oznaczało połamanie kolejnych kości. Nie trudziłem się śledzeniem go – i tak nie zaszedłby daleko.
On też to wiedział. Widziałem teraz jego ognisko; nie próbował się ukrywać. Chciał negocjować poddanie, nie chciał umrzeć albo próbował mnie wciągnąć w pułapkę.
Kazałem Lunie Lorelei udać się na zachód, aby w razie zasadzki nie została schwytana. Miałem przygoto
















