Punkt widzenia Sheili
Nie mogłam normalnie oddychać, a wibracje tylko się nasilały.
– Odsuńcie się od niej, wy dwaj. To twoja wina, Kai. – Denise podeszła do mnie, biorąc mnie w ramiona. Zaczęła kreślić kółka na moich plecach; cokolwiek robiła, naprawdę pomagało. Wkrótce poczułam, że się uspokajam, a drżenia ziemi ustały.
Odsunęłam się od niej. – Dzięki.
– Przepraszam, nie chciałem cię zdenerwować
















