Punkt widzenia Killiana
Było już grubo po południu. Słońce zdominowało niebo. Siedziałem w wielkiej sali zamkowej; po mojej lewej stronie była Thea, a po prawej Allen i Mason, moi najbardziej zaufani przyjaciele. Obserwowałem, jak ostatni rangowany członek sądu wkracza do sali, podczas gdy kolejni wojownicy wchodzili w dużej liczbie. Wszyscy mieli zmieszane i pytające spojrzenia utkwione we mnie.
















