Punkt widzenia Sheili
Stałam na krawędzi klifu, wpatrując się w piękno natury. Był pierwszy brzask, słońce ledwo wschodziło. Ptaki szybowały wysoko, ćwierkając piękną, poranną melodię. Widok był po prostu wykwintny. A on był tam, obok mnie.
Czułam jego silny, miętowy oddech pieszczący moją szyję, gdy jego potężne ramiona oplatały mnie, więżąc w uścisku. Czułam szorstkie dłonie Killiana na mojej mi
















