Punkt widzenia Killiana
Sheila i ja wróciliśmy do watahy wraz z pierwszymi promieniami świtu. Odprowadziłem ją do jej komnaty, czując się tak bardzo niechętnym, by ją opuścić. Ale musiałem. Miałem dziś posiedzenie rady, a poza tym Morgan i ja mieliśmy zaplanowane spotkanie z sąsiednią watahą, by uregulować pewne zaległe sprawy.
Moje dłonie tańczyły na jej talii, przyciągając ją do pocałunku. – Idź
















