Punkt widzenia Killiana
Wsiadłem na konia za Sheilą. Objąłem ją zręcznie, sięgając po wodze w jej dłoniach. Uśmiechnąłem się na widok iskier, które tam powstały. Sheila cofnęła ręce, krzyżując je na piersi.
Westchnąłem, ciągnąc mocniej za wodze i wyprowadzając konia z ludzkiej wioski. Wkrótce znów byliśmy w lesie. Zamiast podążać głównym szlakiem prowadzącym do stolicy, zdecydowałem się na inną tr
















