Punkt widzenia Killiana
Obserwowałem Sheilę, gdy spała spokojnie. Po chwili poruszyła się w moich ramionach. Powoli jej błękitne oczy otworzyły się i napotkały moje.
– Killian. – Jej ciężar przesunął się na moją klatkę piersiową, wzrok utkwiła w moim. Wciąż brzmiała słabo. Musnąłem jej delikatny policzek, składając na nim pocałunek.
– Ciii, nic nie mów. – Odgarnąłem jej wilgotne kosmyki z twarzy.
















