Punkt widzenia Sheili
Szłam znajomą, a jednak niezwykłą ścieżką do prywatnej komnaty zaklęć Valerie. Zatrzymałam się przed dziwnie wyglądającymi drzwiami bez klamki czy jakiegokolwiek uchwytu. Podniosłam rękę, by zapukać, gdy otworzyły się z impetem. Kilka cali ode mnie stała Valerie. Jej ciemnofioletowe oczy padły na mnie, a kąciki ust drgnęły w delikatnym uśmiechu, jakby się mnie spodziewała.
—
















