Wszyscy staliśmy wokół siebie, ogień sypał iskrami z wielkich płomieni, a za nami zerwał się wiatr, wiejąc do pomieszczenia przez szklane drzwi, które pozostały otwarte.
Przeszkadzało mi to, że drzwi są tak otwarte, to tak, jakby nas prowokowali – zostawiając je rozwarte, jakby chcieli powiedzieć „Jesteście wolne, możecie iść”, lecz nikt się nie poruszył. Czy wszystkie byłyśmy tak uległe, że czul
















