Kopałam i krzyczałam. Mój głos był głośniejszy niż kiedykolwiek i wypełniał korytarze pałacu echem, które obudziłoby zmarłych, ale z moich ust nie wydobył się ani jeden dźwięk.
Moje dłonie płonęły, gdy wbijałam paznokcie w skórę, i dźgałam powietrze, celując w jego wyrzeźbioną twarz. Obserwował mnie. Obserwowałam jego. A moje dłonie leżały na łóżku w kompletnym bezruchu; moje nogi rozchyliły się,
















