To była długa jazda, siedzieliśmy w tym samochodzie przez co najmniej trzy godziny, zanim dotarliśmy do granicy – mijając po drodze watahy, a nawet wioskę wyrzutków, rozbijających obóz pod ścianą lasu.
Pozwalano im żyć w watahach z wybranym Alfą w spokoju, dopóki nie próbowali podnieść buntu przeciwko żadnej z ugruntowanych watah i ich terytoriom.
– Plugastwo. – mruknął kierowca, spoglądając na wi
















