Nie odwracałam wzroku, dopóki przeszywający krzyk nie sprawił, że gwałtownie skręciłam głowę w bok. Zobaczyłam jednego z członków rady stojącego tak nieruchomo, jak to tylko możliwe; nie panikował, nie kołysał się na boki, próbując zaczerpnąć tchu, a jego oczy były szeroko otwarte i okrągłe, podczas gdy krew spokojnie wylewała się z jego ust.
Sięgnął w górę i zacisnął palce na swoim gardle, drugą
















