Moje dłonie zaczęły się trząść, stopy niespokojnie stukały w plastikowe dywaniki na podłodze samochodu, a serce nieregularnie tłukło się w mojej piersi.
Lada chwila zacznę hiperwentylować, znałam swoje objawy, i jeśli mój oddech przyspieszy jeszcze trochę, będę miała pełnoobjawowy atak paniki.
– Więc się, do cholery, uspokój.
– To nie takie proste! – syknęłam do Trixy.
– Nie możesz dać mu po sobi
















