Ktoś właśnie próbował go zabić, więc nie mogłam go winić za to, że pozwolił swojemu gniewowi wypełnić każdą szczelinę w pomieszczeniu, nie czyniąc żadnego wysiłku, by go powstrzymać.
Każdy gość walczył, by stać nieruchomo, ale nie mogli zapanować nad falującym drżeniem rąk ani karkami desperacko pragnącymi się schylić w geście uległości.
Elise nigdy by go nie skrzywdziła, wiedziałam, że by tego ni
















