Puścił mnie; jego dłoń wbrew własnej woli mnie uwolniła, a ja oparłam się o łóżko, by złapać równowagę.
Kołek powoli się wycofał i wyszedł z jego gardła, a Edison padł na kolana. Nasze oczy spotkały się, podczas gdy życie powoli w nich gasło, a on wylądował twarzą na podłodze. Wpatrywał się we mnie tak, jakby część jego duszy wciąż była obecna.
Uniosłam głowę i zobaczyłam, jak Gabe stoi sztywny i
















