Gdy miałam dziesięć lat, matka posadziła mnie, spojrzała w moje niewinnie naiwne oczy i z dumą powiedziała: „Hazel, za kilka lat staniesz się częścią najwspanialszej tradycji naszego świata i zostaniesz wybrana przez Alfę”.
Moja odpowiedź zawsze brzmiała: „Nie, dziękuję, mamo”. Byłam szczęśliwa, prześlizgując się przez życie w szkole, z przyjaciółmi, goniąc i polując w lasach.
Moim jedynym marzeniem było zyskanie wilka i udział w prawdziwych polowaniach, a może pewnego dnia, gdybym miała szczęście, dołączenie do Gwardii Cienia i praca dla rady.
To wszystko powoli kruszyło się, gdy dorastałam, i zanim się obejrzałam, miałam osiemnaście lat, brak partnera i mówiono mi, że czas wziąć udział w Polowaniu. Nie jako łowca, nie, dziewczyny nie mogły być łowcami. My, dziewczyny, byłyśmy zwierzyną, tropioną jak jeleń w lesie, dopóki nie zostałyśmy złapane przez Alfę i nie stałyśmy się jego własnością.
Drżę, stojąc i myśląc o tej tradycji, o której mówiono mi, że jest zaszczytem, a której teraz byłam częścią.
Nie było zbyt wiele czasu na roztrząsanie przeszłości, gdy Król Lykanów nagle ruszył w naszą stronę. Obserwował nas od minut i myślałam, że może tylko rzuci okiem i pójdzie.
Pdszedł bliżej i zaczął od końca szeregu.
Jej głowa została odchylona do tyłu szorstkim szarpnięciem za podbródek, ciche westchnienie opuściło jej usta, a jego przerażająco zimne oczy powędrowały w dół jej klatki piersiowej.
– Obróć się.
Jego głos sprawił, że moje nerwy weszły na najwyższe obroty, mrowiły w ramionach, gdy mocniej zacisnęłam dłonie, jakby to był rozkaz dla nas wszystkich.
Lily zaczęła się obracać.
– Wolniej – powiedział spokojnie, ale to mrok w jego głosie sprawił, że wszystkie się skuliłyśmy.
Przełknęła ślinę i zwolniła; każdy krok był przemyślany, z małą pauzą, by dać mu czas na obejrzenie jej.
Lily była ucieleśnieniem zdrowej wilkołaczycy. Jest wysoka, najwyższa z nas wszystkich, z nogami jak u modelki, które były napięte i jędrne. Jej biodra były wąskie, brzuch płaski z widocznymi mięśniami, a piersi jędrne i ładnie wypełniały ubranie. Podszedł bliżej i chwycił ją za ramiona, by powstrzymać przed dalszym obracaniem. Jego usta zawisły blisko jej skóry i pchnął ją w dół.
– Klękaj.
Zobaczyłam, jak coś poruszyło się na jej twarzy, uśmieszek, który ocienił jej usta. Jej oczy teraz błyszczały i zrobiła, co jej kazano. Była w pozycji kucznej, gdy kazał jej przestać i uniósł jej sukienkę. Kazał jej zejść niżej, na kolana.
Sukienka opadła wokół niej jak kwiat, a ona była zwrócona do niego plecami.
Darian przeszedł do następnej dziewczyny, a ja spuściłam głowę niżej. Był pięć dziewczyn dalej, a potem nadeszła moja kolej.
– Klękaj – rozkazał, nie poświęcając jej drugiego spojrzenia.
Dziewczyna uklękła, a on przeszedł do następnej.
Moje nerwy napinały się, im bardziej się zbliżał, i czułam, jak moja wilczyca drży, z ciałem tak blisko podłogi, że prawie się położyła.
Uniosłam wzrok o cal, gdy usłyszałam jego warknięcie i patrzyłam, jak wyciąga palce i odpina jej stanik, by odsłonić jej biust. Chłód w pokoju musnął jej skórę, a on patrzył, jak jej sutki twardnieją. Nie myślałam, gdy wystrzeliłam ręką, by ją zasłonić, ale na szczęście zostałam powstrzymana, zanim dłoń gdziekolwiek dotarła.
Iliana trzyma moje ramię, a jej oczy wwiercają się w moje z głośnym ostrzeżeniem.
Ale było za późno; Darian odwrócicił głowę i wlepił we mnie wściekłe spojrzenie. Jego oczy powoli obniżyły się tam, gdzie Iliana mnie trzymała, a ona powoli mnie puściła i splotła dłonie za plecami.
Wiele osób mówi żartem, że pewne zwierzęta potrafią wyczuć strach; to bardzo prawdziwe, że strach ma zapach i w tamtym momencie cuchnęłam nim.
– Sprzeciwiasz się temu, że ją rozbieram? – Wszystkie spojrzały w górę tak dyskretnie, jak to możliwe, i gapiły się na mnie z rozszerzonymi oczami.
Potrząsnęłam głową i spuściłam wzrok.
– Nie, panie – zabrzmiało to nie głośniej niż szept.
Darian podszedł bliżej mnie; z każdym krokiem jego oczy chłonęły więcej mojego ciała, bo w końcu to nasz wygląd determinował nasze szanse w Polowaniu. Nic innego się dla nich nie liczyło, tylko to, co widział i czy mu się to podobało.
– Powstrzymałaś ją – powiedział i ruszył w stronę Iliany.
Panika powoli zaczęła mnie ogarniać.
– P-przepraszam – wydukała.
– Dlaczego ją powstrzymałaś? – Poruszał się jak drapieżnik, a jego słowa były spokojne, ale nie jak łagodna bryza; nie, to była śmiertelna trucizna, która była spokojna aż do momentu spożycia, po czym zabijała z łatwością.
– Ponieważ... nie chciałam, żeby stała jej się krzywda.
– Mądra dziewczynka. – Stoi przed nią, jego oczy rzucają spojrzenia na mnie, a te, które napotykam, posyłają dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa. Jak osoba może wydawać się tak zimna? To było tak, jakby jego serce nie biło tak jak nasze. Nie czułam od niego żadnego ciepła.
– A co, jeśli tobie stałaby się krzywda, bo ją chroniłaś?
Moje oczy były teraz wielkie jak spodki, a piersi unosiły się wysoko, gdy dusiłam się w sukience.
– Przepraszam – powiedziała szybko.
Wbiłam paznokcie w skórę tak mocno, jak mogłam, by powstrzymać drżenie nóg. Może jeśli jedna część mnie będzie boleć, odwróci to uwagę od pozostałych i nie będę myśleć o tym, jak nogi niemal się pode mną uginają.
Darian stoi, wpatrując się bezdusznie w Ilianę, i to wszystko dlatego, że troszczyła się o mnie.
Pochylił się i szepnął jej do ucha coś niesłyszalnego. Czuję, jak marszczę brwi, gdy zdaję sobie sprawę, że nie mogę podsłuchać jego słów.
Głowa Iliany wystrzeliła w górę i patrzyła z przerażeniem, zamarła w miejscu, nie poruszając ani jednym mięśniem.
Darian wykonuje szybki ruch; patrzę w górę i widzę jego dłoń zaciśniętą na jej gardle, a Iliana stoi na palcach.
Przyciągnął ją do siebie, a ja widzę, jak jego oczy zmieniają kolor.
– Już. – Warknął jej do ucha i odwrócił się twarzą do nas. – Zostać, nie ruszać się, dopóki nie wrócę, i nie wydawać żadnego dźwięku – rozkazał.
Iliana upadła na podłogę i kaszląc, popędziła przez pokój do zniszczonych drzwi, które otworzyły się z impetem.
Weszła do środka i zniknęła w ciemności, która tam czaiła. Usłyszałam pisk, a potem zauważyłam, że Darian odwraca się, by pójść za nią. Jego palce majstrowały przy pasku i wysunęły go ze szlufek.
Skóra trzasnęła w jego dłoniach i naprężyła się, gdy wchodził do pokoju. Moja głowa gwałtownie skręciła w bok i widzę dziewczyny wyglądające na równie zdezorientowane jak ja.
Drzwi trzasnęły, a ja podskoczyłam na ten dźwięk.
Każda kość w moim ciele mówiła mi, że stanie się coś złego, i jeśli tak będzie, to będzie to moja wina, bo ona chroniła *mnie*.
Nie miałyśmy wyboru, musiałyśmy czekać, bo tak nam powiedziano.
Rozkazy były jasne i Trixy nie mogła ich zlekceważyć, nawet gdyby próbowała.
Nasze twarze wykrzywiły się ze strachu, gdy usłyszałyśmy dźwięki. Dźwięk skóry lądującej na jej ciele z odgłosem smagania, który odbijał się od ścian i sprawiał, że zaciskałam oczy.
Krzyknęła jeden szybki krzyk, który przeszedł w dławiący szloch. Chciałam się ruszyć, wbiec tam i powalić go na ziemię – tylko na tyle długo, by Iliana mogła uciec.
– Zabije nas.
– Wiem, ale on ją krzywdzi – powiedziałam i próbowałam racjonalizować, ale wiedziałam, że to nie jej wina, że nie mogłam się ruszyć. Rozkazy Króla były inne niż rozkazy Alfy. Rozkazy naszego Alfy były silne, ale w pewnych sytuacjach wciąż można było się im sprzeciwić. Rozkazy Dariana były inne; fizycznie niemożliwe było dla nas przeciwstawienie się im.
Przez chwilę było cicho, zanim dławione krzyki Iliany wypełniły pokój i przesączyły się przez pęknięcia w połamanych deskach, wcinając się w moje uszy jak żyletki.
















