– Proszę! Proszę, przepraszam! Nie!
Ciche odgłosy błagania wyrwały mnie z gwałtownego snu i moje oczy zamrugały, otwierając się, ale nie widziałam nic poza rozmytymi światłami, a dźwięki wydawały się bardziej odległe, gdy byłam przytomna.
– Tak bardzo przepraszam! – krzyczał. Nie był blisko, jego głos dobiegał z głębi korytarza. Gdzie on był?
Błagał o życie, jego głos brzmiał na stłumiony i zdespe
















