Ofiara Króla Likanów

Ofiara Króla Likanów

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 5
Autor: Aeliana Thorne
3 mar 2026
Gdyby roztrzaskana dusza miała twarz, oczy i usta, i wyglądała jak my, to właśnie na nią patrzyłam. Iliana wychodziła zupełnie inna, niż weszła. Ramiączko jej sukienki zwisało z ramienia; pociągała nosem i wycierała zaczerwieniony nos, wracając do szeregu. Przełknęłam ślinę i starałam się nie gapić, ale było to trudne; jej twarz była jaskrawoczerwona, a oczy łzawiły po tych dwudziestu minutach, które minęły. Chciałam powiedzieć „przepraszam”, ale wątpiłam, by to cokolwiek zmieniło lub było choćby bliskie temu, co wycierpiała. W żołądku mi się przewracało i byłam bliska wymiotów, odkąd drzwi zamknęły się za Ilianą i królem, zostawiając ich samych w tamtym pokoju. Inne dziewczyny wpatrywały się w swoje stopy; na niczyjej twarzy nie było już nawet cienia radości. – Hazel, zgadza się? – zapytał Darian, wychodząc z pokoju. Gdy szedł w moją stronę, mój wzrok natychmiast powędrował do czarnego, skórzanego paska owiniętego ciasno wokół jego wielkiej dłoni, zakrywającego knykcie i marszczącego się, gdy zaciskał palce. Podwinął rękawy czarnej koszuli, a skórzany pas, owinięty wokół jego dłoni, odbił coś w świetle. Przyjrzałam się bliżej i zauważyłam coś na złotej klamrze, coś rozmazanego na metalu, i dostrzegłam ten sam rozprysk na jego piersi. To niewiele, co mogłam zobaczyć przez dwa guziki, które zostawił rozpięte. Jasna cholera. Spuściłam wzrok, gdy zlokalizowałam szkarłatną ciecz, przełknęłam żółć, która podchodziła mi do gardła, i wydusiłam z siebie: – Tak, mój królu. Stanął przede mną i zapiął koszulę. Powoli odwinął pas z dłoni, a gdy to robił, zauważyłam krew zasychającą w zagłębieniach jego dłoni. Byłam ostrożna, tak ostrożna, jak tylko mogłam, by nie zostać przyłapaną na gapieniu się, ale Darian zauważył, jak moje oczy chłoną ten rozprysk przez ułamek sekundy, i myślałam, że serce mi stanie. Nie widziałam jego twarzy, ale widziałam, jak Darian przeciąga palcem po zaschniętym rozprysku i podnosi palec do ust, gdzie wargi zamknęły się nad sygnetem, a on wyssał krew do czysta ze swojej skóry. Nie widziałam na jego twarzy gniewu, nie było tam też pożądania ani pogardy. Była tylko… pustka. Wydrążona czarna dziura z nicością w samym jądrze. – Hazel – nie wypowiedział tego jako pytania ani otwarcia. Po moim imieniu nie nastąpiło nic więcej, ale sposób, w jaki to powiedział – usłyszeć swoje imię wypowiedziane z tak głębokim mrokiem – sprawił, że krew we mnie zamarzła, wysyłając zimne dreszcze przez żyły. Ruszył w stronę dziewczyny, która wciąż stała z nagą piersią, i obserwował ją. Zrobiła, co jej kazano, a potem cofnęła się. Nie miało dla mnie sensu, dlaczego niektóre klęczały, a inne nie. Czy to była jakaś selekcja, podczas której Król wybierał, kto przejdzie do Polowania? Moje nerwy potrzebowały odpowiedzi, ale nie wyglądało na to, bym miała je od niego uzyskać. Król Darian podszedł do drzwi znajdujących się za nami. Selekcja wydawała się zakończona i stałam tam wraz z trzema innymi dziewczynami: Ilianą, Liv i Caitlyn. Król Darian wyszedł, a Liv szybko wyjęła błyszczyk, który ukryła między piersiami; wypuściła powietrze, dziękując bogom, że to nie jej sukienkę rozdarł. Naturalny wiśniowy róż zaiskrzył na jej ustach, gdy w pośpiechu pociągnęła pędzelkiem. Pospieszyła się, by go schować, ale wiedziałam, że jeśli ktoś zauważy – czy to Alfa, czy Lady Hale – Liv będzie miała kłopoty. Wszystko było zaplanowane w najdrobniejszym szczególe, jeśli chodziło o kontrolę, jaką sprawowali nad ludźmi. Uważano, że ludzie i wilkołaki różnią się diametralnie, przy czym ludzie są od nas gorsi. Ale co do jednego wszyscy byliśmy zgodni: z Radą nie należało zadzierać. To oni i Król Lykanów byli jedynymi dwoma bytami, które mogły wzbudzić strach w najdzielniejszym żołnierzu. Była taka opowieść, którą opowiadano nam, gdy byliśmy młodzi, o zamku, w którym rezydował Król Lykanów i jego przodkowie przed nim – opowieść mówiła o zamku wyrastającym na kościach i popiołach spalonych wieśniaków, którzy niegdyś zajmowali te ziemie. Wieśniaków – ludzi. Drzwi otworzyły się z piskiem, a podmuch wiatru wpadł do środka i owiał nasze ledwo osłonięte ciała. Lady Hale weszła do środka z kapitan Talą u boku – sztywną jak żołnierz, ale szybszą niż mucha. Przeszły przez pomieszczenie, a ich oczy skanowały nas, dziewczyny, uważnie, zanim spoczęły na Ilianie, która dygotała, wpatrując się w podłogę. Jej ciało było słabe i drżące, a na skórze miała czerwone plamy, które luźno zakrywał przejrzysty materiał jej białej sukienki. Postrzępione drzwi zazgrzytały boleśnie, gdy się otwierały, a za nimi znajdowały się kolejne – grubsze i solidniejsze – drzwi z metalu. Klucz wchodził do trzech różnych zamków, a każdemu towarzyszył nowy dźwięk, który sprawiał, że wzdrygałam się za każdym razem, gdy Lady Hale go przekręcała. Zapach gnijącego mięsa i wyciskający łzy odór pozostały w tyle, gdy drzwi powoli się otworzyły, ukazując resztę domu. Tę część, w której gromadzili się mężczyźni. Czerwone ściany i złote zdobienia malowane na kandelabrach, podczas gdy ogień huczał w palenisku. Zapach ambrozji niemal zwalił mnie z nóg; w ogóle nie przypominał smrodów, które zmuszone byłyśmy znosić przez ostatnie godziny. Czyż nie był to jednak idealny obraz naszych norm społecznych? Nasi Alfowie, przywódcy, z drinkiem w ręku siedzący przy kominku lub wyglądający przez panoramiczne okno, podczas gdy my tkwimy w potcie i rozkładzie, czekając na osąd i bycie zwierzyną łowną. Zacisnęłam zęby w pył i próbowałam – naprawdę próbowałam – zachować spokój.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Ofiara Króla Likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka