Gabe'a powitano jak króla, wręczając mu złoty kielich wypełniony po brzegi winem o aromacie wiśni oraz kolekcją najlepszych cygar, jakie w życiu widziałam. Często palili je przywódcy każdego ze stad – w tym mój były alfa, który odmawiał palenia czegokolwiek, co nie miało tych charakterystycznych, suszonych na słońcu liści. Pamiętałam też, jak mówił coś o nutach koniaku i kakao, ale przestałam słuc
















