Obudziłam się w ambulatorium, początkowo niezdolna do ruchu. Ból promieniujący od głowy aż po kolana trzymał mnie w miejscu, a prześcieradła były poplamione krwią z moich ran.
Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłam, była panna Elise; siedziała na krześle, czytając książkę, i wyglądałaby na spokojną, gdyby nie jej stopa wystukująca rytm, jakby szykowała się do biegu.
Kiedy zauważyła, że się budzę, zamknę
















