Woda uderzyła w moje ciało niczym spływająca lawa. Odsunęłam się na sekundę, a potem znów weszłam pod strumień, powtarzając ten mały taniec chyba ze sto razy, by dać sobie przerwę od tej zadawanej samej sobie tortury, jaką był prysznic.
Zobaczyłam szorstką gąbkę wiszącą na złotym haczyku i na samą myśl o szorowaniu się nią, poczułam dreszcz. Mydło to było wszystko, co mogłam znieść – było oleiste
















