Zatrzymał samochód przed zrujnowaną, trzykondygnacyjną kamienicą z trójkątnym dachem i podartymi płótnami wiszącymi w oknach tam, gdzie powinno znajdować się szkło.
Wysiadłam i chwyciłam się za brzuch, czując, jakby spadał w bezdenną przepaść.
Nie miałam pojęcia, gdzie jesteśmy, ale serce mi pękało na myśl, że ludzie żyją tu w ten sposób, w miejscu, gdzie król miał cały pałac dla siebie i swojej s
















