Punkt widzenia Lydii
Żałosny, cichy krzyk wyrwał się z moich drżących ust, gdy jego wielkie dłonie zacisnęły się na moich nagich ramionach, popychając mnie do tyłu. Moje plecy z głuchym stłumionym odgłosem uderzyły o masywny materac. Brutalna rzeczywistość mojej sytuacji spadła na mnie z całą siłą. Półnaga i przerażona, wciskałam się w poduszki, rozpaczliwie odsuwając się do góry. Moje rozgorączkowane palce chwyciły krawędzie jedwabnego prześcieradła, naciągając chłodny materiał ciasno na moją nagą klatkę piersiową, by ukryć odsłonięte piersi.
Nie ociągał się, by przypatrywać się mojej panice. Bez słowa odwrócił się do mnie szerokimi plecami i zniknął za drzwiami w korytarzu, które, jak zakładałam, prowadziły do jego łazienki.
Pozostawiona sama w półmroku jego sypialni, mając na sobie jedynie skąpe czarne stringi i ściskając prześcieradło, poczułam, jak ściska mnie w gardle. Gorące łzy zakłuły mnie w kącikach oczu, ale przełknęłam ślinę, zmuszając się do ich powstrzymania. Spojrzałam w stronę drzwi sypialni. Stały szeroko otwarte. Ciemny korytarz za nimi drwił ze mnie ulotną szansą na wolność. Wyjście było zaledwie kilka kroków stąd. Mogłam rzucić prześcieradło, wybiec w noc i uciec z tego przerażającego, duszącego koszmaru.
Ale brutalna prawda przykuwała mnie do materaca. Ucieczka oznaczała pewną śmierć mojego ojca. Mężczyźni, u których był zadłużony, nie zawahaliby się wpakować mu kuli w łeb, a mnie prawdopodobnie też by wytropili i zabili. Wracając myślami do astronomicznych sum przepływających przez jego konta, wiedziałam, że dokonałam właściwego, choć niezwykle bolesnego wyboru. Niebezpieczny człowiek władający tak potężną mafijną władzą i nieskończonymi brudnymi pieniędzmi mógł mnie wytropić wszędzie. Nie było ucieczki od tego układu. Musiałam to znieść.
Opuściłam wzrok na deski podłogi, poddając się swojemu losowi.
Dźwięk lejącej się wody ucichł. Wyszedł z łazienki, wycierając ręce w ręcznik. Odrzucił go na bok i podszedł prosto do ciężkich drzwi sypialni. Głośne, ostre trzaśnięcie przekręcanego zamka sprawiło, że moje serce zaczęło bezlitośnie łomotać o żebra.
Z każdym jego celowym krokiem w stronę łóżka, mój niepokój gwałtownie rósł. Próbowałam nakazać moim napiętym mięśniom, by się rozluźniły, ale sama onieśmielająca obecność tego mężczyzny czyniła to niemożliwym. Usiadł na skraju materaca, a sprężyny ugięły się głęboko pod jego potężnym ciężarem. Wyciągnął rękę i wyrwał jedwabne prześcieradło z mojego uścisku, aż zbielały mi knykcie. Cisnął je na podłogę, zostawiając moje drżące ciało nagie i wystawione na jego drapieżne, mroczne spojrzenie.
Trzymałam podbródek nisko opuszczony. Spojrzenie mu w oczy tylko spotęgowałoby moje przerażenie. Moje wargi same się rozchyliły, a drżący oddech uwiązł mi w piersi, gdy wyciągnął swoją dużą, zimną dłoń. Jego zrogowaciałe palce musnęły moją miękką skórę, obejmując moją pierś i mocno ją ściskając.
Dezorientujące, nieznane gorąco przepłynęło przez moje żyły. Moja chroniona, książkowa wiedza o intymności nie przygotowała mnie na surową, instynktowną reakcję mojego własnego ciała. Znałam mechanizmy podniecenia, ale poczucie, jak zapala się ono pod dotykiem zabójczego nieznajomego, było wstrząsające.
Mój kręgosłup zesztywniał, gdy jego dłoń przesunęła się w górę, by chwycić mnie za szyję. Pochylił się, a jego twarz zawisła nad moją. Przesunął nosem wzdłuż mojego obojczyka, wdychając głęboko powietrze, jakby chciał zapisać mój zapach w pamięci. W gardle mi zaschło pod jego intensywną obserwacją.
Przeniósł swój ciężar, dociskając mnie płasko do materaca, gdy górował nad moją uwięzioną sylwetką. Jego dłonie wróciły do moich piersi, mocno je ściskając. Przygryzłam dolną wargę, aż poczułam metaliczny posmak krwi, by powstrzymać się od krzyku. Jego usta opadły na mnie. Uszczypnął palcami moje wrażliwe sutki, po czym przeciągnął po nich mokrym językiem, ssąc z siłą. Zacisnęłam pięści na miękkich poduszkach po obu stronach głowy, mocno mrużąc oczy. Kontynuował swój bezlitosny atak na moje piersi, dopóki śliska, ciepła wilgoć nie zaczęła gromadzić się między moimi udami.
Zdławiony szloch wyrwał się z mojego gardła, gdy chwycił cienki pasek moich czarnych stringów. Szybkim, ostrym szarpnięciem rozerwał delikatny materiał i cisnął go gdzieś w cień pokoju. Nagłe tarcie poparzyło delikatną skórę wokół moich bioder.
Moje palce u stóp zwinęły się na materacu, gdy jego zimne palce powędrowały niżej, ocierając się bezpośrednio o mój nagi srom. Rozsunął moje drżące kolana, delikatnie rozkładając moje nogi. Jego kciuk odnalazł moją łechtaczkę, naciskając i zakreślając powolne, celowe okręgi. Głośno wciągnęłam powietrze. To doznanie było przytłaczające, niczym wstrząs elektryczny, który wywołał zwarcie w moim mózgu. Nie potrafiłam znieść tej nieznanej, intensywnej rozkoszy, która rosła głęboko w dole mojego brzucha. Moje mięśnie zesztywniały w panice, a wyczuwając mój twardy opór, cofnął dłoń. Ciężkie, pulsujące uczucie zniknęło, pozostawiając po sobie pusty ból.
Nie miałam żadnego praktycznego doświadczenia. Nigdy wcześniej nikt mnie nie dotykał, nigdy nie byłam naga przy mężczyźnie, a już na pewno nigdy nie byłam przygotowana na to, że szef mafii zażąda mojego ciała jako zapłaty.
Ostry pisk przebił cichy pokój, gdy nagle pchnął gruby palec głęboko do mojej mokrej pochwy. Natychmiast znieruchomiał. Jego ruchy ustały. Jego mroczne, zimne oczy zwęziły się, gdy spojrzał na mnie w dół; ciasny, nieprzerwany opór mojego ciała prawdopodobnie powiedział mu to, co musiał wiedzieć. Byłam nietkniętą dziewicą.
Gorące łzy popłynęły po moich policzkach, a piekący ból był ostry i niezaprzeczalny. Brałam nierówne, drżące oddechy, unosząc trzęsące się dłonie, by zakryć usta i stłumić szlochy.
Powoli otworzyłam oczy pełne łez. Wyciągnął swoje grube palce z mojego mokrego wnętrza.
Zaparło mi dech w piersiach. Moje oczy rozszerzyły się w czystym przerażeniu, gdy spokojnie sięgnął w dół i odpiął gruby skórzany pasek od swoich spodni. Wyciągnął go z głośnym, ostrym trzaskiem. Zanim zdążyłam odsunąć się do tyłu, jego wielka dłoń wystrzeliła, chwytając oba moje kruche nadgarstki w miażdżący, żelazny uścisk. Owinął ciemną skórę wokół mojej skóry, mocno ją zaciskając.
– C-co t-ty...
Desperackie, błagalne słowa natychmiast uwięzły w moim suchym gardle. Posłał mi mrożące krew w żyłach, mordercze spojrzenie. Jego ciemne oczy skrywały zabójczą obietnicę, aurę czystego zła, która uciszyła mnie szybciej niż dłoń zaciśnięta na ustach. Nigdy nikt mnie tak nie onieśmielał; byłam nim absolutnie przerażona. Jedno spojrzenie wystarczyło, bym uwierzyła, że mnie zabije, jeśli będę stawiać opór.
Pod ciężarem tego mrocznego, groźnego spojrzenia mocno zacisnęłam powieki, powierzając swój los w jego bezlitosne ręce.
Pociągnął moje skrępowane ramiona nad moją głowę, bezpiecznie przywiązując ciężki skórzany pasek do grubego drewnianego słupka łóżka. Twardy materiał wpijał się w moją skórę, przykuwając mnie do materaca, pozostawiając mnie drżącą i bezbronną pod nim.
Otworzyłam oczy zaledwie na ułamek milimetra, łapiąc zamazany obraz tego, jak zdejmuje z siebie resztę ubrań. Ciche, pokonane łzy spływały po moich policzkach, mocząc poduszki. Oddanie niewinności zimnemu nieznajomemu łamało moje serce na milion ostrych kawałków. Mężczyźnie, którego nie obchodziła moja dusza, który mnie nie kochał, a którego imię reprezentowało jedynie przemoc i strach.
Zmusiłam się do wzięcia głębokich, urywanych oddechów, gdy jego potężna, naga sylwetka ponownie zawisła nade mną. Chwycił moje kolana i zmusił moje nogi do jeszcze szerszego rozchylenia.
Wzdrygnęłam się, wciskając w materac, gdy gorąca, twarda żołądź jego grubego kutasa otarła się o moją śliską wilgoć. Nie musiałam otwierać oczu, by ocenić rozmiar jego broni; sama jego fizyczna masa i tępy nacisk na moje wejście mówiły mi, że był ogromny.
Gęsia skórka pokryła moje ciało, gdy chwycił moje nagie uda, szeroko rozkładając moje nogi do pozycji orła. Moje najbardziej intymne, wrażliwe centrum zostało obnażone przed jego drapieżnymi oczami. Moja twarz zapłonęła intensywnym gorącem, a głęboki, upokarzający rumieniec rozlał się po mojej bladej skórze.
Krzyknęłam z całych sił w płucach.
Ułożył biodra i z siłą wbił swojego potężnego, twardego kutasa głęboko w moją ciasną pochwę jednym, brutalnym pchnięciem.
– PRZESTAŃ! – wrzasnęłam, a ten dźwięk zdarł mi struny głosowe.
Rozdzierająca agonia była oślepiająca. Miałam wrażenie, jakby dosłownie rozerwał moje ciało na pół. Rzucałam się dziko na materacu, ciągnąc za ramiona w desperackiej walce o uwolnienie dłoni z szorstkiego skórzanego paska, który głęboko wpijał się w skórę moich nadgarstków, zostawiając siniaki.
– Nie mogę... Proszę, zwolnij... To strasznie boli – szlochałam, a mój głos łamał się z żałosnej desperacji. Próbowałam spojrzeć na jego twarz, ale obraz wirował mi przed oczami, zamazany przez grubą zasłonę łez.
Nie mogłam wyślizgnąć się spod jego miażdżącego ciężaru i w tej pełnej agonii chwili dokładnie zrozumiałam, dlaczego związał mi ręce. Wiedział, że wpadnę w panikę. Wiedział, że będę walczyć z oślepiającym bólem.
Moje żałosne jęki i pełne cierpienia szlochy w najmniejszym stopniu nie poruszyły jego zimnego serca. Dał mi zaledwie garść torturujących sekund, by moje rozciągnięte, piekące ciało przyzwyczaiło się do jego potężnej grubości. Następnie cofnął się i zaczął bezlitośnie wbijać się w moje wnętrze.
Krzyczałam i płakałam, a dźwięk odbijał się od ścian, dopóki ostra fizyczna agonia powoli i dezorientująco nie przeszła w intensywną, mimowolną rozkosz. Wiedziałam, że utrata dziewictwa będzie boleć, ale nigdy nie spodziewałam się tej brutalnej, rozdzierającej inwazji. Krzyk przeszedł w bezdechy, chociaż nie mogłam powstrzymać ciężkich łez.
Jego gorące, urywane oddechy owiewały moje mokre, zaczerwienione policzki, drwiąc z mojego cierpienia. Jego ostre paznokcie wbiły się głęboko w miękkie ciało moich ud, zostawiając siniaki w kształcie półksiężyca. Moje spocone, wyczerpane ciało było na jego łasce, a on nie okazał jej wcale. Wpychał swojego kutasa do mojej mokrej pochwy i wyciągał z powrotem z szorstką, karzącą siłą, wbijając się we mnie tak, jakby chciał rozbić mnie na kawałki.
Ból przestał być tylko fizyczny; był głębokim, psychologicznym gwałtem. Moje serce zaciskało się i pękało z każdym brutalnym pchnięciem. Zabierał najcenniejszą, nietkniętą część mnie. Mimo to przełknęłam gorzkie łzy i zmusiłam się do zmierzenia z obrzydliwą prawdą. Weszłam do łóżka tego potwora dla pieniędzy. Nie odebrał mi niewinności w ciemnym zaułku; sama weszłam do jego rezydencji i wręczyłam mu ją do zniszczenia. Sprzedałam się, by spłacić dług.
Pośród tej traumy w dole mojego brzucha znów narosło to przytłaczające, ciężkie napięcie. Elektryczne iskry wybuchły pod moją skórą, strzelając przez żyły. Palce u moich stóp mocno zwinęły się w prześcieradło. Mój kręgosłup wygiął się w łuk, odrywając od materaca, gdy uderzył we mnie mój pierwszy, do bólu intensywny orgazm. Krzyknęłam raz jeszcze, a ten wymuszony szczyt sprawił, że poczułam się tak, jakby zepchnął mnie do tyłu z potężnego klifu.
Moje powieki stały się ciężkie. Wyczerpanie osiadło głęboko w moich kościach, ciągnąc moją świadomość w dół. Moja szaleńcza szamotanina ustała, gdy moje kończyny zmieniły się w ołów, a obezwładniające uczucie odrętwienia zalało moje zmaltretowane ciało.
Głośny, gardłowy jęk zadudnił w jego klatce piersiowej. Pchnął biodra do przodu po raz ostatni, brutalny raz i poczułam gęste pulsowanie jego gorącej spermy, wylewającej się głęboko do mojej pulsującej pochwy. Zwolnił twardy uścisk na moich udach, a moje nogi bezwładnie opadły na materac, pozbawione wszelkich sił.
Ostatnią rzeczą, jaką pamiętałam z tej przerażającej nocy, było nagłe poluzowanie skórzanego paska. Więzy zostały zdjęte z moich posiniaczonych nadgarstków. Opuściłam ramiona, owijając je ciasno wokół mojego własnego drżącego tułowia, wylewając ciche łzy w mrocznym pokoju. Potem zawładnęło mną wyczerpanie i wszystko spowiła ciemność. Zapadłam w ciężki sen, nie przestrzegając surowej, obowiązkowej zasady Vargasa, by natychmiast po wszystkim opuścić pokój. To nie była moja wina; moje ciało po prostu się wyłączyło.
Widocznie się wzdrygnęłam, brutalnie wyrwana z przerażającego, żywego wspomnienia, gdy ciężkie drzwi biura otworzyły się z rozmachem. Vargas wszedł do środka.
– Przepraszam, że przeszkadzam, Szefie, ale jest coś, na co powinien pan zwrócić uwagę – oznajmił z szacunkiem Vargas, a jego ton był profesjonalny i chłodny.
Jego głos natychmiast przywrócił mnie do teraźniejszości. Chłodna rzeczywistość biura spadła na mnie z impetem. Żołądek wywrócił mi się do góry nogami pod wpływem nagłego, przerażającego uświadomienia. Przez cały ten czas bezczelnie wpatrywałam się w Szefa, zagubiona w moich mrocznych wspomnieniach.
Co gorsza, on stał tam przy wysokim oknie, zapominając o kryształowej szklance z alkoholem, i patrzył prosto na mnie swoimi przenikliwymi, nieodgadnionymi szarymi oczami.
Jak długo to robiłam? Jak długo trwaliśmy w tym cichym pojedynku na spojrzenia, podczas gdy mój umysł odtwarzał brutalną noc, w której mnie zrujnował?
Panika gwałtownie wezbrała w mojej piersi. Szybko spuściłam wzrok na swoje kolana; moja postawa była sztywna i głęboko niezręczna. Rozpaczliwie musiałam unikać dawania mu jakichkolwiek mylnych sygnałów lub prowokowania jego nagłej, zabójczej wściekłości. Powietrze w biurze wydawało się gęste i duszące.
Zostało tylko piętnaście dni tej tortury, a potem to wszystko dobiegnie końca.
Dobiegnie końca, prawda?...
















