Punkt widzenia Lydii
Moje oczy błądziły po klubie. Myślałam, że to jakieś przyjęcie biznesowe. Co my robimy w klubie? Nie jestem ubrana stosownie do tutejszych zasad.
Ochroniarze szybko otworzyli nam drzwi, może go znają. Weszliśmy do środka; pierwsze piętro było puste. Słychać było tylko brzęk sztućców, z którymi uwijali się kelnerzy.
Poprowadził mnie na drugie piętro, a ja widocznie przełknęłam
















