Punkt widzenia Lydii.
– Czy muszę z nim iść... Naprawdę się denerwuję... – błagałam, a mój głos drżał od niewylanych łez.
Moje serce wciąż pędziło od tego duszącego napięcia, od którego właśnie uciekłam w tamtym pokoju z Lucianem i jego matką. Teraz Vargas stał przede mną na długim korytarzu, nie oferując żadnego pocieszenia. Chciał tylko, abym wykonywała rozkazy. Myśl o tym, że mam być eskortą Sz
















