Punkt widzenia Lydii
Siedzę w biurze Vargasa, skulona na brzegu sztywnego skórzanego krzesła. Zbyt duża, droga marynarka od garnituru Luciana pochłania górną połowę mojego ciała. Ciasno owijam klapy wokół piersi, by uchronić się przed chłodem. Gruby materiał pachnie nim. Ciemna woda kolońska, ostry tytoń i surowa, męska agresja. Ten zapach przywiera do mojej drżącej skóry. Oplata mnie w pułapkę. N
















