Z perspektywy narratora
Lydia usiadła na łóżku, podczas gdy on pił kawę z przebiegłym uśmieszkiem na twarzy. Była ciekawa, co sprawiało, że się tak uśmiechał.
Nadal była roztrzęsiona po ich rozmowie, wiedziała, że nie zawahałby się jej zabić, a on właśnie dał jej to jasno do zrozumienia, podając jej kolejny powód, by się go bać.
Spojrzała na niego. Stał przy wielkim na całą ścianę oknie, opierając
















