Punkt widzenia Lydii
Powoli otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Wpatrywał się we mnie z pustym wyrazem twarzy. Ani cienia gniewu, pożądania czy irytacji. Delikatnie puścił moją dłoń, a ja szybko zeszłam z jego kolan.
Wstał z leżaka i wszedł do środka.
Próbowałam uspokoić oddech. Ten mężczyzna nadał strachowi zupełnie nową definicję. Nigdy bym nie pomyślała, że będę tak bardzo bać się drugiego c
















