– T... tak – odpowiedział Alec z ogromnym trudem. Czuł się tak, jakby ciemność miała go wkrótce pochłonąć, a dłoń Jenny była jedyną rzeczą, która utrzymywała go na powierzchni.
– Mój telefon się rozładował. Gdzie jest twój? – zapytała, trzymając go. Czuła, że jego drżenie się nasila. Jeśli to potrwa dłużej, zemdleje w windzie. – Sama go poszukam, jeśli nic nie powiesz. – Zaczęła obmacywać przestrz
















