Jenny podeszła do pacjenta.
Na noszach młody chłopak, który jeszcze tego popołudnia był tak pełen życia, teraz leżał bez ruchu. Był tak blady, że na jego widok każdemu krajałoby się serce.
– Zabierzcie go natychmiast na blok operacyjny – rozkazała Jenny.
Ale wtedy kobieta oprzytomniała. Zaszła Jenny drogę. – Nie pozwolę ci dotknąć mojego syna. Już tak bardzo go skrzywdziłaś. Chcesz go zabić?
Mówią
















