Max podwiózł Jenny pod Rezydencję Perry'ego. Zapytał żartobliwie: – Nie zaprosisz mnie do środka?
– Raczej nie – odmówiła. – Jest późno. Powinien pan odpocząć, panie Pearson.
– Max – przypomniał jej.
– Max. – Nie oponowała. Nie obchodziło jej, jak się do niego zwraca. I tak nie miało to znaczenia.
Max skinął głową z zadowoleniem i otworzył drzwi. – W takim razie idź do domu. Ty też powinnaś odpocz
















