"Jestem Alec Faust, prezes Grupy Faust. Jeśli za nią ręczę, czy to wam wystarczy?" zapytał, patrząc na żonę pacjenta.
Alec z Grupy Faust był tutaj! Na twarzach zgromadzonych malowała się mieszanka paniki, ciekawości i niedowierzania. Chociaż mogli nie znać Jenny, wszyscy doskonale wiedzieli, kim jest Alec.
Wpatrując się w Aleca, który często pojawiał się w telewizji, żona pacjenta w końcu skinęła głową. Skoro tak wpływowa osoba ręczyła za Jenny, uznała, że pani doktor musi być niezwykle wykwalifikowaną specjalistką.
Gdy wwozili pacjenta na salę operacyjną, Jenny skinęła Alecowi głową, po czym skierowała się do środka. Choć była ciekawa, dlaczego nagle się pojawił, by za nią poręczyć, nie miała czasu na zadawanie pytań. W końcu priorytetem było ratowanie życia jej pacjenta.
Gdy na sali operacyjnej zapaliły się światła, grupa ludzi zebrała się pod drzwiami, by czekać. Wśród nich był także Alec.
Trzy godziny później światła na bloku operacyjnym przygasły, a z pomieszczenia w końcu wyszła pielęgniarka. Żona pacjenta natychmiast ruszyła naprzód, a za nią podążyła jej rodzina: "Jak czuje się mój mąż? Czy operacja przebiegła pomyślnie?"
"Tak, to była udana operacja, po której pacjent jest już poza niebezpieczeństwem" – odpowiedziała pielęgniarka.
Gdy tylko to usłyszeli, wszyscy odetchnęli z ulgą. Alec był w tym gronie wyjątkiem. Stojąc w kącie, nie wydawał się zaskoczony rezultatem.
Wkrótce pielęgniarka wywiozła pacjenta z sali, a członkowie rodziny podążyli za nim, zostawiając Aleca samego pod drzwiami bloku operacyjnego.
Gdy Jenny wyszła z pomieszczenia, natychmiast go zauważyła, podobnie jak on ją. Szybko podszedł do niej i powiedział: "Witaj, doktor Walter".
"Witam, panie Alec" – odpowiedziała. Po wielogodzinnej operacji jej głos był nieco osłabiony.
Alec chciał od razu przejść do rzeczy, znając powagę stanu Faye. Jednak zauważywszy zmęczenie Jenny, powiedział: "Chciałbym zaprosić cię na posiłek".
Marszcząc brwi, Jenny instynktownie odrzuciła jego zaproszenie.
"Jeśli ma pan coś do powiedzenia, może to pan powiedzieć po prostu teraz".
Przez całe dwa lata małżeństwa ani razu nie zaprosił jej na żaden posiłek. Jednak w momencie, gdy się rozwiedli, chciał zabrać ją na kolację. Jakież to było absurdalne!
Choć wiedziała, że nie zdawał sobie sprawy, iż stojąca przed nim lekarka to kobieta, z którą rozwiódł się zaledwie dzień wcześniej, Jenny czuła się w tej sytuacji wysoce niekomfortowo. Nie chciała mieć z nim nic wspólnego.
"W porządku, zatem" – Alecowi nie trzeba było powtarzać dwa razy, więc natychmiast wygłosił swoją prośbę. "Potrzebuję, byś kogoś zoperowała. To jej dokumentacja medyczna".
Jenny odebrała przygotowane przez niego materiały. Po otwarciu teczki zobaczyła zdjęcie uśmiechającej się do niej dziewczyny o wielkich oczach. A więc to dlatego Alec nie odwiedzał jej przez ostatnie dwa lata?
Jak uroczo, pomyślała.
Niemniej jednak, nie miało to z nią nic wspólnego. Skoro się rozwiedli, mógł upodobać sobie, kogo tylko chciał.
Podczas analizy dokumentacji medycznej Faye wyraz twarzy Jenny stawał się coraz bardziej poważny. Zaczęła rozumieć, dlaczego Alec w ogóle jej szukał.
Po dłuższej chwili oddała mu teczkę, mówiąc: "Jej stan jest bardzo poważny, ale jestem pewna, że doskonale zdaje pan sobie z tego sprawę".
"Owszem" – Alec skinął głową, a jego wyraz twarzy był niemal pełen smutku. "Miała już jedną operację w przeszłości, ale choroba nieoczekiwanie powróciła. Prawie wszyscy mówią nam, że nie ma już żadnych szans".
Mimo tej sytuacji nie zamierzał się poddawać. Jak mógłby kiedykolwiek spojrzeć w oczy Anthony'emu Lawrence'owi, który zginął, by go ocalić, gdyby teraz odpuścił?
Faye Lawrence miała guza mózgu. Oprócz ogólnej trudności operacji, Faye mierzyła się obecnie z nawrotem choroby. Drugi zabieg operacyjny zawsze był bardziej skomplikowany i ryzykowny niż ten pierwszy.
Być może zauważył jej wahanie, ponieważ Alec pośpiesznie dodał: "Możesz zażądać w zamian czegokolwiek; zgodzę się na to, o ile będzie to w mojej mocy".
Jenny spojrzała na niego. Nigdy nie przypuszczała, że bezwzględny prezes Grupy Faust zaoferuje wszystko, co ma, w zamian za życie ukochanej.
"Gdzie ona jest?" zapytała. "Muszę najpierw zobaczyć pacjentkę".
Chociaż nie chciała mieszać się w sprawy Aleca, jej zawód lekarza sprawiał, że nie mogła zignorować błagania o pomoc. Tak samo było w tej sytuacji, nawet jeśli pacjentką była kochanka Aleca.
"Jest w prywatnym szpitalu Grupy Faust. Mogę cię tam w tej chwili zabrać" – odpowiedział, nieco zaskoczony faktem, że Jenny zgodziła się tak szybko. Był pewien, że postawi jakieś twarde warunki.
Słysząc jego odpowiedź, Jenny zmarszczyła brwi.
"Czy nie leży w Szpitalu w Parrington?"
"Nie, nie ma jej tu. Prywatne szpitale pod wieloma względami są lepsze. Miałabyś również większe szanse na sukces, gdybyś operowała właśnie tam".
Biorąc pod uwagę fakt, że jego prywatny szpital dysponował najbardziej zaawansowanym sprzętem i zapewniał najlepsze warunki, nie było mowy, by pozwolił Faye zostać w Szpitalu w Parrington.
Ku jego zaskoczeniu, Jenny pokręciła głową i przeprosiła: "Przykro mi, ale nie mogę operować panny Lawrence".
"Dlaczego nie?" zapytał Alec. Jeszcze przed chwilą była ewidentnie chętna do przeprowadzenia operacji.
Czując się nieco bezradnie, Jenny zamierzała się wytłumaczyć, gdy Alec wręczył jej czek, mówiąc: "Pieniądze nie grają roli".
Jenny zaledwie rzuciła na niego okiem. Chociaż wypisana na nim kwota mogła skusić każdego, uśmiechnęła się i powiedziała: "To wielka suma, ale pieniądze nie są rozwiązaniem na wszystko".
"Czego w takim razie oczekujesz?" zażądał Alec, starając się z trudem zapanować nad gniewem.
Czy jego oferta była zbyt niska?
















