Vincent był oszołomiony jego pytaniem. Po chwili namysłu odparł: – Nie wydaje mi się… może doktor Walter po prostu nie chce pana widzieć…
Zanim zdążył dokończyć zdanie, poczuł, jak zimna fala omiata jego ciało i instynktownie zadrżał. Gdy podniósł głowę, zobaczył Aleca wpatrującego się w niego ponuro. Przestraszony zorientował się, że palnął coś nieodpowiedniego.
– Nie ma mowy, żeby pana nienawidziła! – poprawił się natychmiast. – Biorąc pod uwagę pana liczny urok, to niemożliwe, by jakakolwiek kobieta czuła do pana nienawiść, więc na pewno tylko zgrywa niedostępną.
Nie do końca kłamał. W końcu Alec był wymarzonym chłopakiem kobiet w Parrington, a Jenny była pierwszą, która potraktowała go w ten sposób. Dlatego też uznał, że w taki właśnie sposób próbuje przyciągnąć jego uwagę.
Ale czy naprawdę zgrywała niedostępną?
…
Tydzień później Faye została przeniesiona z oddziału intensywnej terapii na oddział ogólny. Kiedy Jenny wraz ze swoim zespołem odbywała obchód, zastali ją leżącą na łóżku i korzystającą z telefonu, wydającą się być w znacznie lepszym stanie niż wcześniej.
– Jak się pani dziś czuje? Jakieś dolegliwości? – zapytała Jenny zgodnie z protokołem.
Na widok Jenny Faye uśmiechnęła się i pokręciła głową.
– Nie, czuję się całkiem dobrze.
Jenny skinęła głową, nie będąc zaskoczona jej odpowiedzią.
– To dobrze. Po jeszcze kilku dniach tutaj będzie mogła pani zostać wypisana, aby wracać do zdrowia w domu.
Kiedy miała już wyjść, Faye zawołała za nią: – Doktor Walter, ma pani chwilę?
Marszcząc brwi, Jenny zapytała: – O co chodzi?
– O nic, po prostu chciałabym z panią porozmawiać – powiedziała cichym głosem, przez co wydawała się wręcz żałosna. Jednak Jenny nie odczuwała wobec niej litości, ponieważ Faye nie różniła się od jej pozostałych pacjentów.
– Przykro mi, jestem zajęta – powiedziała, odrzucając jej prośbę.
– Tylko na krótką chwilę – błagała z nadzieją Faye.
Zanim Jenny zdążyła odmówić, jeden z towarzyszących jej podczas obchodu lekarzy zasugerował: – Doktor Walter, może porozmawia pani z panną Lawrence, podczas gdy my dokończymy obchód?
Faye była powiązana z Alekiem. Obserwując ją uważnie, intuicja podpowiadała Jenny, że pacjentka ma wobec niej złe zamiary. Obawiając się, iż Jenny nie wie, jak potężnym człowiekiem jest Alec, lekarz poprosił ją, by została. Następnie grupa opuściła salę, zostawiając na niej Jenny.
Podeszła i usiadła na krześle obok łóżka, pytając: – O czym chciałaby pani porozmawiać?
– Och, o niczym wielkim. Chciałam tylko podziękować. W końcu gdyby nie pani, nie sądzę, bym przeżyła – odpowiedziała Faye z niewinnym uśmiechem.
Z drugiej strony Jenny pozostała bez wyrazu i niewzruszona jej wdzięcznością. – Nie musi mi pani dziękować. Zapłacono mi za przeprowadzenie pani operacji, a pan Faust pokrył pani koszty medyczne.
Alec zapłacił za ten zabieg całkiem sporo.
– Wiem, że Alec zapłacił wysoką cenę za moją operację, ale mimo to, to pani mnie uratowała – powiedziała, brzmiąc tak szczerze, że Jenny prawie pomyślała, że oceniła Faye najgorzej jak się dało. Jednak wkrótce Faye potwierdziła, że jej intuicja jej nie myliła.
– Doktor Walter, ma pani chłopaka? Zauważyłam, że jest pani jeszcze całkiem młoda – zapytała.
Jenny pokręciła głową w milczeniu, chcąc sprawdzić, do czego zmierza Faye.
– Jaki jest pani typ? Znam wielu przystojnych i utalentowanych mężczyzn, mogłabym panią z nimi poznać.
Jenny wciąż milczała, a jej spojrzenie stało się chłodniejsze.
Faye pośpiesznie dodała: – Proszę mnie źle nie zrozumieć. Po prostu nie wiem, jak mogłabym się pani odwdzięczyć, więc pomyślałam o czymś takim. Tak przy okazji, co pani sądzi o Alecu?
Obserwowała Jenny, starając się dostrzec, czy w jej wyrazie twarzy zaszła jakaś zmiana. Jenny nie mogła powstrzymać się od głośnego śmiechu. Czy właśnie tym się martwiła?
– Panno Lawrence, nie musi pani w ten sposób badać moich reakcji. Nie jestem zainteresowana Alekiem.
Wydawało się, że Alec nie zapewnił Faye poczucia bezpieczeństwa, co wyjaśniałoby, dlaczego tak bardzo bała się go stracić. Co za z niego drań!
– Doktor Walter, ja… nie to miałam na myśli – odparła, przybierając smutny wyraz twarzy, jakby została źle zrozumiana.
Właśnie gdy Jenny miała się odezwać, do sali wszedł Alec.
– O czym rozmawiacie?
– Alec! – Na jego widok Faye natychmiast się uśmiechnęła. – Pytałam doktor Walter o jej ideał mężczyzny. Ponieważ w naszym otoczeniu jest wielu młodych i przystojnych kawalerów, myślałam o tym, by ich jej przedstawić.
Wyraz twarzy Aleca spochmurniał, gdyż z jakiegoś powodu pomył ten wydał mu się niekomfortowy.
– Doktor Walter to osoba o wysokich standardach. Wątpię, by w tej kwestii potrzebowała twojej pomocy.
– Ach, masz rację. – Mimo że przytaknęła mu skinieniem głowy, Faye nie wydawała się skłonna odpuścić. Spojrzała na Jenny i zapytała: – Doktor Walter, może i nie zna pani swojego typu, ale na pewno wie pani, jakich mężczyzn pani nie lubi, prawda? Mogłaby pani mi zdradzić? Nie chciałabym umawiać pani z kimś, kto nie przypadnie pani do gustu.
Zerkając na Aleca, Jenny odpowiedziała spokojnie: – Nie lubię ludzi noszących nazwisko Faust.
W jednej chwili atmosfera zrobiła się lodowata.
Alec posłał Jenny mordercze spojrzenie i zapytał: – Dlaczego? Czyżby nazwisko Faust panią obrażało?
– Pewna wróżka powiedziała mi kiedyś, że nie powinnam wiązać się z nikim o nazwisku Faust.
Ich problem był jednak znacznie głębszy niż samo niedopasowanie. Rozwiedli się po dwóch latach, choć ani razu się nie spotkali.
Z powodu napiętej atmosfery Faye poczuła, że brakuje jej tchu.
– Doktor Walter, czyżby zaszło między wami jakieś nieporozumienie?
Tylko idiota nie wyczułby niechęci Jenny do Aleca. Głównym pytaniem było jednak to, skąd się ona brała?
– Nadinterpretuje pani. Po prostu nie lubię nazwiska Faust – odparła Jenny.
– Czy to przez te plotki, doktor Walter? – zapytała Faye, jakby próbowała oczyścić dobre imię Aleca. – Alec faktycznie jest po rozwodzie, ale to nie jego wina.
– Jego była żona to wulgarna prostaczka z prowincji, więc zwyczajnie do siebie nie pasowali. Dlatego ich rozwód był nieunikniony. Proszę nie myśleć o Alecu źle z tego powodu, doktor Walter.
Jej ton był pełen pogardy dla byłej żony Aleca. Nie miała pojęcia, że owa ex-żona, którą tak umniejszała, stała tuż przed nią, a do tego jeszcze ocaliła jej życie.
Szydząc w duchu, Jenny odwróciła wzrok na Aleca i zapytała: – Czy zgadza się pan z tym, panie Faust? Tak właśnie myśli pan o swojej byłej żonie?
















