Skoro ujął to w ten sposób, Jenny poczuła potrzebę wyjaśnienia tej kwestii.
Spojrzała na niego i powiedziała spokojnie: – Myślę, że ktoś taki jak pan, panie Pearson, nie potrzebuje mnie za przyjaciółkę.
Wciąż nazywała go panem Pearsonem. Było oczywiste, że próbuje zachować dystans.
Twarz Maxa zmieniła wyraz. Zanim zdążył się odezwać, Jenny kontynuowała: – Nie chcę być mieszana w pański konflikt z
















