Co Alec tu robił?
Ich rozmowa natychmiast ucichła. Alec taksował Jenny i Stephanie surowym spojrzeniem, zdeterminowany dowiedzieć się, o czym rozmawiały. W tym momencie nadjechała winda, przerywając ciszę swoim dzwonkiem.
Bystra Jenny w pośpiechu wciągnęła Stephanie do windy. Chciała od niego uciec, ale Alec wkroczył za nimi do środka.
– Więc powiedz mi, w czym okazała się dla mnie taka wspaniałomyślna? Czego powinna była ode mnie zażądać? – zapytał, wbijając wzrok w Stephanie. Mimo lekkiego tonu, jego głos wzbudzał strach.
Poczuwszy się winna, Stephanie przełknęła ślinę. Jednak po namyśle uznała, że nie powiedziała nic złego, bo Alec niewłaściwie traktował Jenny w ich małżeństwie.
Gdy miała już się odezwać, Jenny zrobiła krok naprzód i powiedziała: – Cóż, panie Faust, kiedy Stephanie dowiedziała się, że przeprowadziłam operację u panny Lawrence, uznała, że powinnam była zażądać od pana wyższego wynagrodzenia i to dlatego powiedziała to, co powiedziała.
– Czyżby twierdziła pani, że dałem pani za mało? – zapytał, odwracając się, by na nią spojrzeć. W jego głosie pobrzmiewała groźba.
– Oczywiście, że dał mi pan bardzo dużo. – Jenny pokręciła głową, zmusiła się do uśmiechu i dodała: – To moja wina, że jej tego nie uściśliłam, dlatego nie wie dokładnie, ile mi pan zapłacił.
– Czyżby? – Alec wpatrywał się w Stephanie z powątpiewaniem.
Stephanie wychwyciła sygnał od Jenny. Choć nie do końca rozumiała, co się dzieje, skinęła głową na znak zgody: – Tak.
– I tylko z tego powodu chcesz spuścić mi łomot? – Alec mocno zmarszczył brwi.
Czując się winna, Stephanie odwróciła wzrok.
– Ona po prostu żartowała, więc proszę nie brać tego do serca – wyjaśniła Jenny, w duchu przeklinając swojego pecha, który sprawił, że wpadła na Aleca akurat, gdy go obgadywały.
Ignorując ją, patrzył długo na Stephanie, po czym zapytał: – Jesteś córką Charlesa Walkera?
Stephanie przytaknęła, zaskoczona, że Alec ją rozpoznał.
– Doskonale, zapamiętam cię – powiedział. W tej samej chwili winda dojechała na parter, a on z niej wysiadł.
Stephanie poczuła, że nogi odmawiają jej posłuszeństwa. Gdyby Jenny nie złapała jej w porę, mogłaby upaść na podłogę.
– Jestem skończona. Chyba nie mściłby się na firmie mojego taty tylko z tego powodu, prawda?
Patrząc na oddalającą się sylwetkę Aleca, Jenny pokręciła głową.
– Nie sądzę. Nie jest aż tak dziecinny.
Podzielając tę myśl, Stephanie odzyskała rezon i zapytała: – Co między wami zaszło? Czy on nie wie, kim jesteś?
Podczas ich krótkiej interakcji w windzie Alec wydawał się nie potrafić wywnioskować z ich rozmowy, o co chodziło. Dla Stephanie było to zatem najbardziej wiarygodne wyjaśnienie.
– Tak, nie wie. Nie spotkałam go od czasu naszego ślubu – odparła Jenny. – Dzień po naszym rozwodzie przyszedł mnie szukać, prosząc, bym zoperowała jego kochankę. Niech ci powiem, byłam kompletnie osłupiała, gdy to się stało.
– Jego kochankę? – Stephanie natychmiast pochłonęła ta opowieść. – Opowiedz mi wszystkie szczegóły.
Jenny bezzwłocznie opowiedziała jej wszystko o operacji Faye, wzdychając: – Naprawdę mam nadzieję, że więcej go nie spotkam.
– Nie sądzę, żeby tak się stało – powiedziała Stephanie z odrobinę zbyt dużą radością. – Pomyśl o tym. Dlaczego miałby się zjawić akurat tutaj ze wszystkich miejsc?
Jenny zamilkła. Jak to się stało, że zamieszkała na tym samym osiedlu, w tym samym apartamentowcu i na tym samym piętrze co on? Parrington było przecież ogromnym miastem.
Czy jej pech mógł być jeszcze większy?
Stephanie poklepała ją po ramieniu, uśmiechając się pod nosem: – To musi być przeznaczenie! Może to znak, że znów się pobierzecie, albo coś w tym stylu. Jestem strasznie ciekawa, jak zareaguje, gdy dowie się, że jesteś jego byłą żoną. O rety, tak mnie kusi, żeby wyznać mu prawdę.
– Nawet nie próbuj! – Jenny przewróciła oczami w irytacji.
…
Następnego dnia Jenny jak zwykle poszła do pracy. Od samego rana miała zaplanowaną operację, więc była zajęta przez cały dzień. Kiedy skończyła wszystkie zaplanowane zabiegi, zauważyła kilkanaście nieodebranych połączeń od Stephanie. Czując niepokój, pośpiesznie do niej oddzwoniła.
– O mój Boże, jak bardzo jesteś zajęta? – błagała Stephanie, gdy tylko odebrała.
– Co się stało? – zapytała Jenny.
– Ten drań Alec! – krzyknęła Stephanie, biorąc głęboki wdech, po czym kontynuowała: – Odwołał umowę biznesową z firmą mojego ojca.
To całkowicie zaskoczyło Jenny.
– Niemożliwe…
– Rozmawiałam przed chwilą z tatą i martwi się, że obraził Aleca. Nawet nie wie, że to ja go uraziłam!
Stephanie nie odważyła się powiedzieć ojcu prawdy z obawy przed byciem pobitą na śmierć.
Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, Jenny powiedziała: – Nie martw się, przyjadę do ciebie i wymyślimy jakieś rozwiązanie.
– Nie przyjeżdżaj. Spotkajmy się przed wejściem do Faust Group – odparła.
– Faust Group?
– No przecież! Muszę go przeprosić – powiedziała, niemal zawodząc. – Faust Group to największy klient mojego ojca. Jeśli ich stracimy, firma mojego taty może zbankrutować.
– Dobrze, zaraz tam będę.
Chociaż Jenny nie miała ochoty spotykać Aleca, wiedziała, że to wszystko zaczęło się z jej powodu, więc musiała coś zrobić.
Gdy tylko rozmowa dobiegła końca, Jenny przebrała się, złapała taksówkę i pospieszyła do Faust Group, by spotkać się ze Stephanie przed wejściem.
Obie weszły do budynku, ale szybko zatrzymała je recepcjonistka.
– Mają panie umówione spotkanie? – zapytała recepcjonistka.
– Nie – Stephanie pokręciła głową – ale mam pilną sprawę do pana Fausta. Proszę mi pomóc.
– Przykro mi, nie możemy wpuścić pań na górę bez umówionego spotkania – odparła recepcjonistka z chłodnym uśmiechem.
Nie poddając się, postanowiły poczekać na niego na parterze, pewne, że Alec w końcu zejdzie na dół.
W biurze prezesa Vincent odebrał telefon, po czym spojrzał na zapracowanego Aleca. Po chwili wahania powiedział: – Córka rodziny Walker i doktor Walter są na dole, panie Faust. Przyszły tu, by…
Alec chrząknął na znak, że przyjął to do wiadomości, ale nadal przeglądał dokumenty, nie podnosząc wzroku.
Vincent nie potrafił rozszyfrować, co Alec miał na myśli, ale nie odważył się pytać ani mówić nic więcej. Zamiast tego zapytał: – Panie Faust, czy naprawdę chce pan zawiesić naszą umowę z rodziną Walkerów?
















